ZDROWIE

ZDROWIE

ZDROWIE

„Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie…”  Któż nie zna tej fraszki. Myślę, że wszyscy. Nawet ci, którzy jej nigdy nie czytali. Ten fragment powtarzają ludzie przy różnych okazjach. I co z tego. Tak niewiele osób tak naprawdę dba o swoje zdrowie. Jestem jednym z nich i dlatego piszę ten artykuł. Między innymi po to, żeby obudzić samego siebie i innych z koszmarnego snu, który wydaje się miły. Do czasu! Jest takie powiedzenie – „Na początku tracisz zdrowie, żeby zarobić pieniądze, potem wydajesz pieniądze, żeby odzyskać zdrowie”.

Błędne koło! Lepiej od razu ułożyć sobie priorytety w takiej kolejności, żeby to powyższe zdanie nie miało zastosowania w naszym przypadku. Wiem, łatwo się mówi wtedy, gdy człowiek przeszedł już długą drogę i na własnej skórze tego doświadczył. Chyba że nie… Jednak wierzcie, czy chcecie, czy nie, że warto. Warto zatrzymać się w tym owczym pędzie i pomyśleć co zrobić, żeby praca nie była naszym bożkiem. Tylko dlatego, że tak zostaliśmy zaprogramowani. Niezależnie od tego kto nas tak skonfigurował. Jednak co by nie mówić, najważniejsze jest zdrowie duchowe. Od niego wychodzi cała reszta. Od pewnego czasu zamiast jechać rowerem idę na siłownię pieszo. Wiecie dlaczego? Dlatego, że mam wtedy więcej czasu na 3xM (myślenie/modlitwa/medytacja). W czasie przygotowania do maratonu, robię to samo. Niesamowity czas. Jeden z moich znajomych, który zdobył koronę maratonów w Polsce, powiedział – „Najlepsze pomysły przychodzą mi do głowy w czasie długich treningów”. Inaczej mówiąc, oprócz zdrowia fizycznego można w trakcie treningów zyskać zdrowie duchowe i do tego jeszcze rozwiązać sprawy, które na co dzień wydają się nie do rozwiązania. Wiecie jak bardzo niszczy nasze zdrowie, chroniczny stres związany z wyzwaniami w  domu i pracy? Dopóki nie stosowałem tej metody, czyli szukania możliwości, żeby się wyciszyć (pomyśleć / pomodlić / pomedytować), nie wiedziałem co tracę.

Niedawno miałem spotkanie z koleżanką mojej żony, która przygotowuje się do uzyskania certyfikatu coacha. Zadała mi pytanie o to, czego chce więcej, a czego mniej w życiu. Po 3 rzeczy z każdego zakresu. Czas jakiś trwało, zanim to sobie zapisałem, ale podołałem. Na następnym spotkaniu poprosiła, żebym sobie zapisał 10 punktów na temat tego, co mogę zrobić, żeby te 6 kwestii stało się rzeczywistością i żebym osiągnął prawdziwy spokój. Dlaczego o tym piszę? Bo uważam, że spokój, albo inaczej wyciszenie się, ma ogromny wpływ na nasze zdrowie duchowe, psychiczne i fizyczne. Dlatego myślę, że warto zrobić sobie taki „test” i wprowadzić w życie te rzeczy, które sobie zapisaliście na potrzeby wyciszenia. Zapisałem i jestem na ścieżce do realizacji tego co sobie założyłem. Z całego serca wierzę, że warto i polecam. Niedawno doszedłem do tego, że powinienem codziennie (2, a najlepiej 3 razy w ciągu dnia) powtarzać sobie to, co chcę osiągnąć w każdym aspekcie mojego życia. Po to, żeby weszły mi w krew dobre nawyki związane z relacjami w rodzinie i w pracy, a przede wszystkim te związane ze zdrowiem. Robię to już od pewnego czasu, dość systematycznie i widzę niesamowite efekty tego swoistego samoprogramowania. Na 100% stałość w działaniu, poprawia powtarzanie tego co chce się osiągnąć z innymi osobami, które również chcą zrealizować swoje i Wasze wspólne cele. Zaglądajcie do „Praktycznej Edukacji”- chcemy tego samego co Wy, czyli tylko dobrych rozwiązań.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *